Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/verba.pod-pozostawac.opole.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
i jęczę

– Twierdzisz, że skoczyła stamtąd? – Hayes wskazał platformę jakieś piętnaście metrów

an43
która zapadła w kantynie, natychmiast zrozumiano, o kogo chodzi.
- Dowiedziałeś się, kto dzwonił do mnie tamtego piątkowego
180
Nie mogła się pozbyć wrażenia, że niechcący rozbudziła coś, co może mieć poważne konsekwencje. Przez piętnaście minut zawzięcie chodziła po stajniach, ale w końcu jej się znudziło. Brig mógł być właściwie wszędzie.
- Nie grożę. Informuję i oznajmiam. Mogę ci z równą pewnością
Trzymaj się mocno, wyciągnę nas z tego!
kidnaperów. Zajmowała się porwanymi dziećmi, zanim można je było
każdej plotce czy małym postępie. To on telefonował do niej mniej

312
swoją część, zanim jeszcze skończyła obierać owoc.
Mężczyzna wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi, odszedł
pokoi, czekając, aż ten przerażający facet wreszcie sobie pójdzie.

Za to miała jeszcze półtora kilometra do domu. Kompletnie przemoknie. Wbrew swojej obietnicy przyspieszyła, znów zmuszając psa do biegu. Gnała coraz szybciej, nie zważając na ból mięśni. Gumowe podeszwy butów miarowo uderzały o chodnik. Starała się skoncentrować na oddechu. Minęła okno wystawowe i wydało jej się, że widzi w środku Kelly, ale gdy zatrzymała się, Kelly już nie było... zniknęła... okazała się tylko złudzeniem. Caitlyn pobiegła dalej. Pot mieszał się z deszczem i spływał jej po twarzy, serce waliło jak szalone. Pędziła bocznymi uliczkami, aż zobaczyła swój dom. Nareszcie! Omal nie zemdlała ze zmęczenia. Pchnęła furtkę, wbiegła po schodkach. Wzięła na ręce mokrego psa i weszła do holu. W łazience na dole znalazła ręcznik, wytarła Oskara, a potem nalała mu świeżej wody. Następnie zajrzała do barku, gdzie znalazła wszystko, co potrzebne do przyrządzenia martini. Pobiegła na górę, rozbierając się po drodze, i weszła pod prysznic, kątem oka dostrzegając pękniętą szybę. Zakleiła pęknięcie taśmą, ale na długo to nie wystarczy. Gorąca woda ściekała jej po twarzy i po plecach, przynosząc ulgę, mocny strumień masował obolałe mięśnie. Zamknęła oczy. Starała się nie myśleć, jakie to dziwne kąpać się tutaj, spać w tej sypialni, mieszkać w tym domu, którego spokój został pogwałcony. Bez środków nasennych chyba nie umiałaby tu zasnąć. Musiała się dowiedzieć, co tu się wydarzyło. I to na własną rękę, bo na nikim nie mogła polegać. Ani na policji, ani na Kelly, ani na Adamie. Nie... sama musiała rozwiązać zagadkę. Musiała dotrzeć do zakamarków swojej pamięci... może z pomocą hipnozy... Rebeka zahipnotyzowała ją parę razy i zapewniała później, że osiągnęły duży postęp. - Powinnyśmy być zadowolone - powiedziała po pierwszym seansie. - Tak? - Z pewnością. - Co się stało? Rebeka spojrzała na zegarek. - Powiem tylko, że to przełom. Jeszcze nie wiem, co to wszystko oznacza. Muszę nad tym popracować, ale zapewniam cię, że twój stan znacznie się poprawi. Były jeszcze kolejne seanse hipnotyczne i kolejne wymijające odpowiedzi, i gdyby nie to, że Caitlyn czuła się lepiej i była bardziej zrelaksowana, to pewnie zirytowałaby ją powściągliwość Rebeki. - To jakieś bzdury - powiedziała Kelly na wieść o tych metodach. - Jak można poddać pacjenta hipnozie, a potem nie powiedzieć mu, co się zdarzyło podczas seansu? Nawet nie wiesz, czy nie każe ci przypadkiem podskakiwać jak tresowanemu niedźwiedziowi. - Mylisz się, Kelly. - Skąd wiesz? - Wiem i już. Czułabym, gdybym robiła coś dziwacznego. A ja czuję się wypoczęta. - Wiesz co, tak naprawdę myślę, że to gusła. Dziwna historia, Caitie-Did. Dziwna historia. Może Kelly miała rację? Dlaczego doktor Wade wyjechała tak nagle i bez słowa? Owszem, mówiła, że wyjedzie na jakiś czas, żeby uporządkować notatki do swojej książki. Obiecała Caitlyn, że kiedy wróci, znów zaczną się spotykać. Ale wyjechała wcześniej. Nagle. W każdym razie Caitlyn odniosła takie wrażenie. Teraz zaczęła się niepokoić.

an43
Diaz czuł w brzuchu miłe ciepło na myśl, że może uda się upiec
wreszcie ma coś konkretnego: nazwisko porywacza, którego pomoże

najboleśniejszy z możliwych sposobów, a zdolność przebaczania nie

– Może wnieść o to jako członek rodziny – zauważył Jonas Hayes i dolał sobie kawy.
sprawie poszukiwań, które zlecił mu Bentz. Widział informacje o ostatnim morderstwie w
– I co, chcesz, żeby sprawdzono DNA? Bo co? – Jonas wymachiwał widelcem. – Bo

pojawić się tylko z nowymi informacjami o sprawie Justina. -

kierownicą nie przy takim natężeniu ruchu, nie w jej stanie. Na najbliższym zjeździe skręciła
– Zrób to dla mnie. Póki nie wrócę, dobrze?
Mruczę pod nosem, dodaję odrobinę wermutu, dosłownie kilka kropli, i nalewam sobie